
PLAŻE ZACHODNIEJ SYCYLII
Udanie się na plażę niewątpliwie wpisuje się w katalog wakacyjnych aktywności, nawet jeśli z tych mniej męczących.
Spot Lo Stagnone, mimo wszystkich swoich uroków i zalet jako perfekcyjne miejsce do kitesurfingu – plażą nie jest.
Ale oczywiście plaże w okolicy są, począwszy od San Teodoro (tu samochód nie jest konieczny), po plaże coraz dalej na północ lub południe.
Te dalsze plaże można z powodzeniem połączyć z wycieczką krajoznawczą – parę godzin na plaży plus spacer po okolicznym miasteczku.
Na początku przeglądu są plaże ulokowane na północ od spotu – od kilku minut jazdy autem do około godziny.
Dalej są plaże na południe od spotu, również w odległości do godziny jazdy.
PLAŻA SAN TEODORO – NAJBLIŻEJ SPOTU LO STAGNONE – 3 KM NA PÓŁNOC
San Teodoro to idealna opcja na plażowy nastrój, tak leniwy, że nie chce nam się jechać gdziekolwiek dalej, albo chcemy móc w każdej chwili wrócić na spot, jeśli jeszcze chcemy tego dnia popływać i czekamy na wiatr.
To miejsce, w którym fale Morza Tyrreńskiego wpływają do naszej zatoki Lo Stagnone.
Docierając do San Teodoro możemy zasadniczo udać się do trzech punktów:

Pierwsza plaża (pinezka), najbliżej lotniska, jest najmniej uczęszczana. Nie ma w niej nic szczególnego, ale lubimy ją, bo jest piasek, jest obok jeden bar / restauracja (Playa del Rio), nie ma tłoku i przyjemnie obserwuje się z bliska sporadycznie lądujące samoloty.
Druga plaża (pinezka) jest najpopularniejsza i oferuje najwięcej infrastruktury okołoplażowej (choć nadal nie jest to włoskie LIDO z prawdziwego zdarzenia).
Trzecia plaża (pinezka) jest najmniejsza. Niewielka połać piasku momentalnie przechodzi w rozległą płyciznę na całej szerokości od cypla do cypla.
Docierając na tę plażę widzimy po prawej stronie chabrowe morze, którego fale przechodzą w kolor turkusowy i załamują się nie przodem, ale bokiem do nas, przed nami rozpościera się przejrzysta płycizna oddzielająca ląd od wyspy Isola Grande (lub Isola Lunga), a po lewej otwiera się nasza zielonkawa zatoka Lo Stagnone, na którą mamy pełny widok. Tę plażę polecamy osobom, które lubią opalać się „na mokro” – płycizna ma plus minus 10 cm głębokości, co pozwala łapać kolor bez smażenia się na upale. Dookoła znajdują się pozostałości zabudowy sprzed kilku wieków, a na wyspie Isola Grande wyrastają góry soli.
Do San Teodoro można udać się spacerem albo rowerem, kilkoma możliwymi ścieżkami. Oczywiście można i autem, co zajmie parę minut.
Późnym latem i jesienią zlatują się w te rejony flamingi. W tym samym okresie woda w solankach przybiera różowe i miedziane odcienie.



Uwaga samodzielni kitesurferzy:
Do San Teodoro możemy dopłynąć halsując się w górę przy północnym wietrze (ok 1500 m w linii prostej). Docierając do mielizn może być konieczne pokonanie fragmentów wody po kostki pieszo. Następnie wpływamy na zafalowane Morze Tyrreńskie (mamy wówczas wiatr on-shore).
Można zrobić także fantastyczny downwind do San Teodoro przy południowym wietrze. Wówczas po wpłynięciu na morze kierujemy się w lewo (wzdłuż wybrzeża Isola Grande) i pływamy po płaskiej błękitnej wodzie, zwanej lokalnie Thaiti (wycieczka na Thaiti ma sens tylko przy sirocco).
Trzeba koniecznie pamiętać, że jesteśmy na otwartym morzu przy off-shore, dlatego nie jest to wyprawa w pojedynkę.
Dobrze jeśli po pływaniu ktoś może nas zgarnąć z San Teodoro samochodem.



PLAŻA MARAUSA – 20 MINUT NA PÓŁNOC
Lido Marausa to już regularna piaszczysta plaża. Nie powiedzielibyśmy, że to plaża z pocztówki, ale niczego jej nie brakuje i jest stosunkowo blisko od spotu.
W otoczeniu plaży nie ma niczego ciekawego, nie ma gdzie pójść na spacer po plażowaniu, ale jadąc do Marausy jesteśmy już właściwie w połowie drogi do Trapani, więc można łatwo połączyć te dwa miejsca.



PLAŻA CORNINO – 50 MINUT NA PÓŁNOC
Baia Cornino to zatoka, do której przylega miasteczko Cornino, a wzdłuż zatoki rozciąga się piaszczystko-kamienista plaża.
To miejsce jest sympatyczne z kilku powodów – plaża jest ładna i zwykle niezbyt zatłoczona. Szczególnym widokiem z tej plaży jest wyrastający zaraz obok niej skalisty masyw góry Monte Cofano. Samo miasteczko Cornino jest przyjemne – to maleńki kurort wakacyjny.



Jeżeli chcemy odpocząć w bardziej kameralnym miejscu w tej okolicy, to zaledwie parę minut wcześniej jest bardziej dzika, ale i bardziej kamienista Spiaggia Rio Forgia. Plaża Rio Forgia i wcześniej opisana plaża Cornino są połączone ze sobą przyjemną ścieżką o długości 2 km, biegnącą wzdłuż brzegu.
Dodatkową atrakcją tej okolicy jest Grotta Mangiapane, zaledwie 10 minut spacerem od plaży Cornino.
Grotta Mangiapane (naturalnie uformowana jaskinia u podnóża góry Monte Cofano) była zamieszkana przez ludzi już w okresie paleolitu i neolitu, o czym świadczą znaleziska archeologiczne — aż do połowy XX wieku, kiedy ostatni chłopi i rybacy opuścili to miejsce. Stare kamienne domy przywarte do ścian jaskini jednak pozostały i ok. 30 lat temu utworzono w nich skansen ukazujący tradycyjne sycylijskie rzemiosła. Tym samym jaskinia nie odtwarza warunków życia ostatnich mieszkańców, a raczej stanowi kompaktową i jednocześnie niezwykłą przestrzeń dla ekspozycji o miejscowej kulturze chłopskiej.



PLAŻA SAN VITO LO CAPO – 70 MINUT NA PÓŁNOC
Mimo, że dojazd na tę plażę to już godzina z hakiem, San Vito Lo Capo jest bardzo często wybieranym punktem programu wakacyjnego programu.
To dlatego, że plaża cieszy się tytułem jednej z piękniejszych na Sycylii. Po pierwsze dlatego, że jest duża i szeroka, co jest rzadko spotykane na Sycylii.
Po drugie dlatego, że jest ładnie ulokowana w półokrągłej zatoce, zwieńczonej po jednej stronie skałami rezerwatu Zingaro, a z drugiej latarnią morską. Dzięki temu kształtowi z każdego punktu plaży widać bardzo dużą połać płytkiej, pięknie turkusowej wody.
Wreszcie po trzecie plaża znajduje się przy nadmorskim kurorcie o tej samej nazwie. Miasteczko ewidentnie pracuje na swoją sławę, bo poza typowo turystycznymi punktami – jak bazary z pamiątkami, lodziarnie, czy chodzący wszędzie sprzedawcy plażowych akcesoriów – są też fajne restauracje, przyjemny deptak i eventy. Na przykład we wrześniu na plaży odbywa się międzynarodowy festiwal kuskusu (świetna sprawa), a w maju międzynarodowy festiwal latawców (nie kitesurfingowych, tylko takich puszczanych na lince).



PLAŻE ZATOKI GOLFO DI CASTELLAMMARE – OK. 1H NA PÓŁNOC
Pomiędzy cyplem, na którym ulokowane jest San Vito Lo Capo, a cyplem Punta Raisi (czyli lotniskiem pod Palermo) rozciąga się duża zatoka – Golfo di Castellammare. Linia brzegowa tej zatoki usiana jest plażami.
Północno zachodnia część to Rezerwat Zingaro, gdzie można udać się na spacer połączony z plażowaniem. Malutkie plaże nie są jednak piaszczyste, a usłane otoczakami.
Poniżej Rezerwatu Zingaro plaże są kamieniste i skaliste, ale piękne i kameralne.
Środkowa oraz wschodnia część zatoki to już plaże piaszczyste, skomunikowane z nadmorskimi miejscowościami, m.in. Scopello, Castellammare del Golfo, Alcamo Marina, Balestrate, czy Terrasini.
Jeśli planujesz wyciezkę nad zatokę Golfo di Castellammare, najlepiej po prostu odpalić mapę Googla, przybliżyć sobię linię brzegową i wybrać ze zdjęć najbardziej urokliwe miejsce. Możesz też wybrać miasto do zwiedzenia, np. Castellammare del Golfo, i namierzyć przyjemną plażę w pobliżu, żeby połączyć te dwa punkty programu.

PLAŻA LIDO SIGNORINO – 35 MINUT NA POŁUDNIE
Zestawienie plaż na południe od spotu, a tym samym na południe od miasta Marsala (pomiędzy spotem a Marsalą nie ma plaż) zaczynamy od Lido Signorino (a także Marakaibbo Beach, Lido al Gazebo, Lido Zelig, Lido Playa Blanca i inne – wszystkie jedna za drugą, różnią się tylko zarządcą leżaków).
To klasyczne włoskie Lido – duże kąpielisko, leżaki i parasole do wynajęcia (choć nie obowiązkowo) i bary na plaży.
Zwracamy delikatnie uwagę, że w sezonie i weekendy na plażach może być tłoczno. Dotyczy to zresztą wszystkich większych plaż wspomnianych w tym przeglądzie, a w szczególności tych, znajdujących się najbliżej większych miejscowości. Włosi kochają plażowanie, jest to ich główna forma spędzania wolnego czasu i to oni, a nie turyści stanowią większość plażowiczów.



PLAŻA CAPO FETO – 50 MIN NA POŁUDNIE
Plaża Capo Feto to nie lido – nie ma leżaków, infrastruktury, a dojazd jest przez chęchy. Lubimy tę plażę, bo jest odizolowana, a poza szczytem sezonu jest szansa odpoczywać na niej kompletnie samemu. Jednocześnie jest duża, piaszczysta, a za nią nie widać nic poza rozległymi nieużytkami i krzakami.
Bywa jednak niestety, że na plaży piętrzą się kłęby wysuszonej trawy morskiej.
Uwaga samodzielni kitesurferzy:
Capo Feto to nieformalny spot kitesurfingowy. Nie ma żadnej infrastruktury, a poza tym pływa się na otwartym, a więc głębokim morzu. Ale bywa, że wiatr północno-zachodni, zachodni i wiatry południowe lepiej wchodzą tam, niż na naszej zatoce. Zatem widząc słabą prognozę na Lo Stagnone można pogonić na południe za wiatrem. Oczywiście odradzamy pływanie na otwartym morzu samemu, ale przy dobrej prognozie na tych plażach, raczej na pewno będą inni kitesurferzy. Alternatywą dla Capo Feto jest Puzziteddu (patrz poniżej).
.
