DJI_0075 Syndrom rychłego powrotu na Sycylię - KiteLABkitelab, kite, szkoła, latawiec, przewodnik po sycylii, wiatr

 

Syndrom rychłego powrotu na Sycylię

Kiedy rozważałam przyjazd do Lo Stagnone na kite nie znałam Sycylii pod żadnym względem. Jedyne skojarzenia jakie miałam to mafia, miasto Palermo, a poza nim wiocha w porównaniu z północą Włoch.

Uczciwie rzecz ujmując, jedyny powód, dla którego rozważałam ten wypad, to dobre warunki wiatrowe i tanie loty.

To wystarczyło żeby się zebrać i sprawdzić miejsce.
Kiedy po tygodniu pobytu na wyspie wylatywałam z powrotem do Polski, wiedziałam, że bardzo szybko tam wrócę. Wróciłam po 4 dniach i w zasadzie już zostałam. Co zabawne, nie ja jedna przeszłam syndrom rychłego powrotu na Sycylię. W zasadzie każdy, kto tu przyjedzie, wraca. Bardzo często jeszcze w tym samym sezonie. Bo to miejsce jest jak magnes!

Składa się na to wiele elementów.

 

Słońce

Jest po prostu wszędzie, ilość światła słonecznego jest nieskończona. I wpływa na wszystko.

Rozgrzewa pola winogron, pomidorów i ziół dając niepowtarzalny zapach tego miejsca.

Podnosi siłę wiatru (nasza droga termika!), który nie tylko wypełnia nasze latawce ale też daje nam ulgę przy trzydziestostopniowych temperaturach.

Słońce wysusza wodę w salinach, gdzie właśnie krystalizują się bryły soli tworząc wyjątkowy krajobraz tego miejsca. W salinach brodzą flamingi, a na ich tle mienią się stare wiatraki.

No po prostu bajka, a jakby tego było mało słońce zachodzi tu w tak spektakularny sposób, że nie ignorują tego nawet lokalesi.

 

IMG_7356 Syndrom rychłego powrotu na Sycylię - KiteLABkitelab, kite, szkoła, latawiec, przewodnik po sycylii, wiatr

 

Woda!

Kto by pomyślał, że na takiej suchej wysepce jest tyle różnej wody!

I tak – mamy płaską, płytką i ciepłą zatokę do pływania i nauki.

Mamy swoje miejsca na wave, gdzie woda jest chabrowa, chłodna i głęboka.

Mamy nieopodal dzikie plaże wysp Egady, gdzie woda jest egzotycznie błękitna i przejrzysta na wiele metrów.

Mamy płyciznę San Teodorro, gdzie opalamy się leżąc na piasku w dziesięciocentymetrowej wodzie koloru lekkozielonkawego.

Zaraz obok mieni się różowo - ceglana solanka.

A na wake mamy turkusowe jezioro.

Przy naszym spocie spotykają się ze sobą morze Tyrreńskie z Śródziemnym. Co niesamowite, można by odrysować linijką to miejsce styku. To oznacza, że mamy literalnie dwie różne wody obok siebie. Mogłabym dalej opisywać odcienie niebieskiego, ale jest jeszcze tyle innych rzeczy.

 

Kuchnia

Sycylijczycy mają bardzo prostą kuchnię ale w tej prostocie jest magia. A właściwie w składnikach.

Jeżeli weźmiemy najlepszego pomidora pod słońcem i połączymy go z oliwką z tutejszych drzew, chrupiącą sałatą z pobliskiego pola, wszystko polejemy oliwą tłoczoną na miejscu i posypiemy ziołami z doniczki przed domem, wychodzi poezja na talerzu, mimo, że sałatka poraża prostotą.

Sycylijczycy gotują z uroczą nonszalancją, ale bez zadęcia. Używają tego, co akurat mają pod ręką i za każdym razem bez wyjątku jedzenie jest po prostu pyszne.

 

IMG_8428 Syndrom rychłego powrotu na Sycylię - KiteLABkitelab, kite, szkoła, latawiec, przewodnik po sycylii, wiatr

 

Niemniej jednak powiedziałabym, że ta dezynwoltura nie dotyczy słodkości.

Cukierenki to małe galerie sztuki. Ale tego nie da się opisać słowami.

 

Zupełnie innym tematem jest czas.

Sycylia zachodnia jest tak daleko od reszty świata, że nie należy się dziwić zakrzywieniu czasoprzestrzennemu. Czas autentycznie płynie wolniej.

Jednym z pierwszych włoskich słów jakich się nauczyłam było 'dopo' – później.

Można się oburzać że przyjemność takie jak kawa i ciastko, rozmowa z każdą spotkaną osobą, czy drapanie psa za uchem stanowią priorytet nadrzędny względem palących obowiązków, ale skoro wszyscy wychodzą tu z takiego założenia, to może nie jest to takie głupie – życie w efekcie staje się jakby milsze.

 

IMG_8022 Syndrom rychłego powrotu na Sycylię - KiteLABkitelab, kite, szkoła, latawiec, przewodnik po sycylii, wiatr

 

Mimo leniwego czasu, rolniczo-nadmorskiego krajobrazu i wątpliwego usportowienia lokalnych Sycylijczyków,

miejsce jest idealne do aktywnego wypoczynku,

choć wcale nie zachęca do tego nachalnie.

Kitesurfing to oczywiście numer 1. Na palcach jednej ręki można policzyć w Europie płytkie zatoki ze stałym, regularnym wiatrem. I zawsze z czymś jest problem – a to fale, a to zimno, a to rzadko wieje, a to brakuje infrastruktury, a to drogi i daleki dojazd itd.

Tutaj wieje, jest płytko, woda jest ciepła, jest cała potrzebna infrastruktura. Jednocześnie miejsce nie jest wcale oblężone przez tłumy surferów. Ponad to wszystko, można ustrzelić naprawdę tanie loty. No idealnie po prostu.

 

IMG_8643_1 Syndrom rychłego powrotu na Sycylię - KiteLABkitelab, kite, szkoła, latawiec, przewodnik po sycylii, wiatr

 

Ale nie samym kitesurfingiem człowiek żyje – jest windsurfing, SUP, jest wake (odkryliśmy fenomenalne miejsce na wake!). Można wziąć rower i pojechać na saliny, można pobiegać wzdłuż morza, popływać w jaskiniach Marettimo, a kto lubi hiking udaje się do rezerwatu Zingaro albo wyspy Egady, gdzie widoki na szlakach odbierają mowę.

Nawet średnio aktywnym jakoś tutaj bardziej się chce.

 

I jeszcze jeden element brakujący do układanki – cywilizacja, bo czasem i tego człowiekowi się zachciewa.

No i jest, całkiem niedaleko od nas – na dole Marsala, nad nami Trapani, nieco wyżej Palermo.

Są knajpy, jest street food, są sklepy, imprezy, zgiełk, kurz, gwar i klaksony.

I jakby tego było mało, pomiędzy tym wszystkim poprzetykana jest kultura i historia, na wyciągnięcie ręki.

Bo tę Sycylię ludzie odkryli tysiące lat temu i trochę po nich zostało. A to akropol, a to pomnik, a to kościółek, a to akwedukt, a to świątynia taka sprzed naszej ery, taka z kolumnami.

 

IMG_7607 Syndrom rychłego powrotu na Sycylię - KiteLABkitelab, kite, szkoła, latawiec, przewodnik po sycylii, wiatr

 

Ja bym do tej Sycylii już nic nie dodała.

Wszystkie te elementy skłądają się na komplet pt. ‘miejsce, które ma wszystko’ – wszędobylskie słońce, woda w każdym możliwym kolorze, jedzenie aktywujące nowe obszary w mózgu, uroczy lokalni ludzie ze swoim uroczym usposobieniem (to jest temat na odrębny post), pole do wszelkiej aktywności i cywilizacja, jakkolwiek ktoś ją pojmuje.

A wszystko to nienachalnie zaoferowane nadal nielicznym turystom, ale przede wszystkim mieszkańcom, którzy wiedzą doskonale jak korzystać z potencjału swojej wysepki.

Tu trzeba samemu sięgnąć po to, na co mamy ochotę, ale zawsze jest po co sięgnąć. Im więcej się sięga i odkrywa tym bardziej człowiek się zakochuje w tym miejscu.

I dlatego do niego wraca!

 

pozostałe posty